ETF Café

Wywiad z Jerry’m Parkerem: Od Żółwia do Mistrza Trend Following

Jerry Parker to nazwisko, które na stałe wpisało się do historii rynków finansowych. Urodzony w Wirginii, swoją zawodową drogę zaczynał jako księgowy. Nic nie zapowiadało, że wkrótce stanie się jednym z najbardziej rozpoznawalnych traderów świata. Przełom nastąpił w 1983 roku, gdy Parker otrzymał zaproszenie do udziału w niezwykłym eksperymencie Richarda Dennisa i Williama Eckhardta – słynnym programie szkoleniowym Turtle Traders. Jego celem było sprawdzenie, czy poprzez odpowiedni system i dyscyplinę da się “wychować” skutecznych inwestorów giełdowych.

Oryginalne ogłoszenie programu z 1983 roku zachowało się jedynie jako cytaty i opisy w literaturze oraz na stronach zajmujących się historią projektu. Najlepiej oddaje jego treść strona TurtleTrader, gdzie przytaczana jest wersja ogłoszenia w formie tekstowej, a nie jako autentyczny skan.

Droga od żółwia do milionera

Parker był jednym z kilkunastu wybrańców Dennisa i szybko zasłynął jako najzdolniejszy student programu. Wyróżniała go konsekwencja, spokój i odporność na emocje – kluczowe cechy w podejściu trend following, czyli strategii polegającej na podążaniu za rynkowymi trendami. Kiedy wielu jego kolegów z eksperymentu po latach zrezygnowało, on przekształcił doświadczenie w trwały sukces.

W 1988 roku założył firmę Chesapeake Capital Management, która stopniowo rosła, aż zarządzała miliardami dolarów aktywów klientów. Jego fundusze są też dostępne w USA w formie tzw. ETF-ów managed futures.

Parker zbudował swoją reputację na niezwykle systematycznym i zrównoważonym podejściu: w odróżnieniu od niektórych żółwi wybierał mniejsze pozycje i stosował szerszą dywersyfikację, minimalizując ryzyko gwałtownych wahań. Do dziś uważa się za “studenta rynku” – podkreślając, że ciągle się uczy i rozwija, niezależnie od doświadczenia.

Jerry Parker dzisiaj

Obecnie Parker wciąż aktywnie uczestniczy w życiu rynków finansowych. Chętnie dzieli się swoim doświadczeniem w podcastach, wywiadach i na konferencjach. Stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych propagatorów systematic trend following, niezmiennie przypominając, że przewaga inwestora wynika nie z prognozowania, ale z konsekwentnego reagowania na fakty i sygnały rynkowe.

W ostatnich latach komentuje także rosnącą popularność funduszy ETF. Podkreśla, że chociaż pasywne inwestowanie i trend following to różne strategie, łączy je prostota oraz opieranie decyzji inwestycyjnych na systematycznych zasadach, a nie na zgadywaniu przyszłości.

Ponadczasowa lekcja

Historia Jerry’ego Parkera to dowód, że nawet bez specjalnego przygotowania czy “geniuszu” można osiągnąć sukces na rynku finansowym – pod warunkiem, że trzyma się sprawdzonych zasad i umie odciąć emocje od decyzji inwestycyjnych. Od księgowego z Wirginii, przez żółwia Richarda Dennisa, po zarządzającego miliardami i mentora kolejnych pokoleń inwestorów – Parker pokazuje, że konsekwencja i cierpliwość są wartościami ponadczasowymi.

Czego dowiesz się z wywiadu

  • Kim był i jest Jerry Parker oraz na czym polegała rewolucja “Turtle Traders“,
  • Czym jest strategia trend following, jakie są jej zalety, ograniczenia i mity na jej temat,
  • Jak zmieniały się rynki, instrumenty oraz podejście do trend followingu na przestrzeni lat,
  • Jak wygląda profesjonalne wdrożenie strategii trendowej — od zarządzania CTA po dostępność poprzez ETF-y dla inwestora detalicznego,
  • Wskazówki, błędy i praktyczne lekcje dla tych, którzy chcą zrozumieć lub samodzielnie wdrażać trend following.

Poniżej znajdziesz pełną rozmowę w formie wideo oraz podcastu – rozmowa jest dostępna w języku angielskim.


Listen to “Navigating Uncertainty: Diversification and Market Trends (Jerry Parker)” on Spreaker.

Zapraszamy do lektury wywiadu Jacka Lemparta z Jerry Parkerem.


Jacek Lempart:
Jerry, dziękuję za udział w rozmowie. Czy możesz opowiedzieć, jak przeszedłeś od księgowości do bycia jednym z najbardziej znanych przedstawicieli trend followingu?

Jerry Parker:
Dziękuję za zaproszenie. Zaczynałem od księgowości, ale szybko zdałem sobie sprawę, że chcę czegoś bardziej ekscytującego. Skierowałem się ku tradingowi; trend following poznałem dzięki książkom i newsletterom – duży wpływ miał na mnie Marty Zweig. W 1983 roku zobaczyłem ogłoszenie Richarda Dennisa w Wall Street Journal, co zaprowadziło mnie do programu Turtle. Tam nauczyli nas ścisłego przestrzegania systemów i zasad. Traderzy Turtle osiągali średnio od 150 do 200% rocznie, handlując z dużą dźwignią i ponosząc spore obsunięcia kapitału. Jednym z głównych założeń było przestrzeganie zasad – najważniejsze było podporządkowanie się systemowi, nawet kosztem krótkoterminowych zysków. Program oferował nie tylko reguły na piśmie, ale także codzienne wsparcie i ocenę pracy, co okazało się kluczowe dla sukcesu.

J.L: Jak wyglądały te dwa tygodnie szkolenia z Richardem Dennisem i Billem Eckhardtem? Jakie koncepcje były najważniejsze?

J.P: Ich podejście opierało się na komputerowych badaniach i backtestach. Kładli nacisk na dyscyplinę i stosowanie reguł. Często trzeba było przyjmować drobne straty i pozwalać zyskom rosnąć – tylko kilka transakcji przynosiło większość zysków. Psychologicznie to wyzwanie, bo około 60% transakcji było stratnych, ale kluczowe było wytrwanie w tym procesie. Uczyli nas zasad, które mają być uniwersalne w długim terminie, a konkretne systemy ewoluują z czasem.

J.L: Według niektórych źródeł Turtles zarobili ponad 175 mln dolarów w pięć lat, a Ty osobiście ponad 30 mln do 1993 roku. Czy możesz to wyjaśnić i powiedzieć, jak ten okres wpłynął na Twoje postrzeganie rynku?

J.P: Stopy zwrotu to 150–200% rocznie. Niektórzy osiągali więcej, inni mniej – zależało to od komfortu w używaniu dźwigni. Obsunięcia potrafiły być ogromne; zdarzyło mi się stracić 50% w ciągu jednego dnia, mając wcześniej 200% zysku. Tak wysokie wyniki nie byłyby możliwe bez dźwigni i akceptacji wahań w otwartych zyskach.

J.L: Co stało się z innymi Turtle Traderami? Ilu kontynuowało pracę w trend followingu?

J.P: Większość handlowała własnymi środkami lub w ramach firm. Mniej niż połowa założyła własne przedsiębiorstwa – około dziesięciu stworzyło znaczące firmy tradingowe. Obecnie tylko kilka z nich nadal działa (np. Chesapeake, EMC).

J.L: Jak wyjaśnić początkującym trend following i dlaczego ta strategia działa?

J.P: Trend following polega na przyjmowaniu drobnych strat i pozwalaniu zyskom rosnąć, często stosując techniczne sygnały jak średnie kroczące czy wybicia. Większość transakcji kończy się stratą, ale kilka wygranych daje całość zysków. Wyzwaniem jest wytrwać w strategii i znosić zmienność zanim nadejdą duże trendy.

J.L: Jakie są największe błędne wyobrażenia o trend followingu?

J.P: Wiele osób sądzi, że trend following jest przestarzały, jeśli przez jakiś czas nie działa. Najtrudniejsze dla traderów jest utrzymanie pozycji z zyskiem – wielu rezygnuje zbyt wcześnie. Panuje też przekonanie, że taka strategia jest bardziej ryzykowna; w rzeczywistości straty są kontrolowane, a kluczowe trendy dają zyski.

J.L: Czym są managed futures oraz CTA, i jaki mają związek z trend followingiem?

J.P: Managed futures i CTA (Commodity Trading Advisors) są silnie powiązane z trend followingiem. CTAs promują korzyści z dodania trend following do portfela jako dywersyfikację. Niestety wiele CTAs “rozcieńcza” czystą strategię trendową innymi metodami (np. mean reversion).

J.L: Jak zmieniło się Twoje podejście od czasów Turtles? Na jakich nowych rynkach obecnie prowadzisz handel?

J.P: Handel większą ilością rynków to lepsza dywersyfikacja. Zaczynaliśmy od około 20 rynków; dziś handlujemy setkami, w tym akcjami, surowcami, walutami oraz ETFami obligacyjnymi. Handel pojedynczymi akcjami zamiast wyłącznie indeksami daje więcej dywersyfikacji.

J.L: Czy to, że pojedyncze spółki są ze sobą mocno skorelowane, nie stanowi problemu?

J.P: Korelacje występują szczególnie w kryzysach, ale podobnie jest w walutach czy obligacjach. Surowce zachowują się zwykle niezależnie. Dywersyfikacja poprawia się, gdy handlujemy szerokim wachlarzem instrumentów.

J.L: Kiedyś strategia trend following była dostępna tylko przez fundusze hedgingowe z wysokimi progami wejścia i opłatami, obecnie mamy ETFy. Jak oceniasz tę demokratyzację?

J.P: ETFy to świetna rzecz dla inwestorów indywidualnych – umożliwiają dostęp do strategii trend following przy niższych opłatach. Niestety wiele ETFów oferuje ograniczoną dywersyfikację; nasze ETFy zapewniają ekspozycję na setki rynków, dając pełny efekt trend followingu.

J.L: Komu polecasz inwestycję w ETFy trend following, a komu samodzielne wdrażanie strategii?

J.P: Każdy portfel skorzysta na częściowej ekspozycji na trend following. Niektórzy wolą ETFy lub fundusze, inni chcą handlować samodzielnie. Kluczem jest dyscyplina i koncentracja na procesie, nie na krótkoterminowych wynikach.

J.L: Czy dla zaawansowanych inwestorów struktura funduszu hedgingowego wciąż jest lepsza od ETFa?

J.P: Fundusze hedgingowe mogą oferować płynniejszą, mniej zmienną ścieżkę inwestycji, co czasem uzasadnia wyższe opłaty. Jednak wiele dużych funduszy nie posiada ETFów czy funduszy inwestycyjnych. ETFy umożliwiają dostęp do trend followingu przy niższych kosztach, choć portfel bywa “bardziej wyboisty”.

J.L: Jak przejrzystość ETFów wpływa na inwestorów i realizację strategii?

J.P: ETFy dają codzienną przejrzystość pozycji – inwestorzy mogą wszystko zobaczyć. To ułatwia rozumienie, ale też pokazuje, jak wiele pracy wymaga obsługa tak szerokiego portfela.

J.L: Część osób twierdzi, że popularyzacja trend followingu obniży jego skuteczność. Co sądzisz?

J.P: Trend following z natury jest trudny do konsekwentnego wdrożenia; wymaga żelaznej psychiki i dyscypliny. Tylko część transakcji decyduje o sukcesie, nawet profesjonaliści mają problem z wytrzymaniem dużych ruchów. Uważam, że skuteczność tej strategii będzie trwała, bo większość ludzi nie wdroży jej konsekwentnie.

J.L: Jak oceniasz i komunikujesz wyniki ETFów, zwłaszcza na tle S&P500?

J.P: Trudno przekonać ludzi do dywersyfikacji, gdy CTA przegrywają ze spółkami. Historycznie trend following sprawdza się zwłaszcza w kryzysach. Klienci muszą wytrwać przy strategii, by nie przegapić dużych trendów, nawet jeśli tymczasowo dają gorsze wyniki od akcji.

J.L: Jaka jest Twoja filozofia inwestycyjna? Jakie miejsce widzisz dla indeksowych i aktywnych, systematycznych strategii w portfelu?

J.P: Preferuję podejście systematyczne, przetestowane, a trend following daje świetną dywersyfikację i kontrolę ryzyka. Fundusze indeksowe też są dobre, ale mają koncentrację w kilku dużych akcjach. W trend following zyski dostarcza większa liczba spółek.

J.L: Jak trend following sprawdza się, gdy tradycyjne portfele akcji i obligacji mają problemy? Jaką wartość dywersyfikacji wnosi?

J.P: Trend following błyszczy zwłaszcza podczas wyprzedaży akcji czy obligacji – możliwość zarabiania na trendach w innych klasach aktywów daje całkowicie nową jakość dywersyfikacji. Przykładem był rok 2022, gdzie CTAs zarabiały na trendach, gdy pasywne portfele traciły.

J.L: Jak zmiany w strukturze rynku – algorytmy, AI, ETFy, polityka banków centralnych – wpłynęły na trend following?

J.P: Trading algorytmiczny wyraźnie osłabił krótkoterminowe strategie trendowe. Długoterminowe pozostają skuteczne. Sztuczna inteligencja nie zmieniła jeszcze znacząco naszego podejścia – koncentrujemy się na trendach trwających latami, nie na krótkoterminowych prognozach.

J.L: Jak oceniasz nowe klasy aktywów pod kątem dodania do strategii trend following?

J.P: Liczy się płynność i wartość dywersyfikacyjna. Rynek musi być handlowalny i wnieść stabilność do portfela. Nawet w mocno skorelowanych sektorach czasem zdarzają się duże ruchy – dlatego ważna jest szeroka dywersyfikacja.

J.L: Jak wydarzenia geopolityczne wpływają na strategie i czy korygujesz portfel w takich momentach?

J.P: Szoki i wiry rynku po zdarzeniach geopolitycznych mogą spowodować szybkie odwrócenia, ale my trzymamy się reguł i rygorystycznego zarządzania ryzykiem. Małe pozycje pomagają przetrwać dużą zmienność.

J.L: Jaka jest przyszłość zarządzania aktywnego w sytuacji dominacji strategii pasywnych?

J.P: Aktywne zarządzanie będzie coraz bardziej skupiać się na podejściach systematycznych z niższymi opłatami. Coraz więcej strategii zawędruje do ETFów i funduszy inwestycyjnych, dając odbiorcom niższe koszty i lepszy dostęp. Kluczowe będzie docenienie procesu i zarządzanego ryzyka.

J.L: Jakie popełniałeś największe błędy i co z nich wyniosłeś?

J.P: Największym błędem jest przegapienie dużego trendu – to wynika z braku realizacji wszystkich sygnałów systemu lub zbyt szybkiego wychodzenia z pozycji. Drugim błędem jest zbyt duże ryzyko. Kluczem jest mały wolumen transakcji i konsekwentność.

J.L: Poza stopą zwrotu – jak mierzysz sukces swój i klientów?

J.P: Liczą się przede wszystkim wyniki w długim horyzoncie, ale także konsekwentne przestrzeganie zasad i prowadzenie dziennika transakcji. Zapisywanie nie tylko zawartych, ale i pominiętych transakcji pomaga utrzymać dyscyplinę.

J.L: Jakie polecasz źródła i ścieżki rozwoju dla osób zainteresowanych trend followingiem?

J.P: Wywiady i podcasty z CTA są doskonałym źródłem wiedzy. Seria książek Market Wizards mimo upływu czasu nadal jest wartościowa. Polecam szczególnie Richarda Brennana z Australii – jego materiały oferują techniczną głębię.

J.L: Jak chciałbyś być zapamiętany w branży inwestycyjnej?

J.P: Chciałbym być czołowym promotorem “klasycznego trend followingu” – pozwalania zyskom rosnąć, przyjmowania drobnych strat, maksymalnej dywersyfikacji i edukacji przyszłych pokoleń inwestorów o trwałych zaletach tej strategii.

J.L: To bardzo ciekawe. Czy uważasz, że dziedzictwo trend following przetrwa? Czy widzisz rolę dla siebie we wspieraniu nowych indeksów trend following i edukacji kolejnych pokoleń inwestorów?

J.P: Zdecydowanie tak. Pracuję nad indeksami trend following, które będą w pełni transparentne – ujawniające zasady, rynki i procesy decyzyjne. Mam nadzieję, że coś takiego przetrwa, będzie służyć inwestorom i posłuży jako solidny punkt odniesienia, z którego wszyscy będą mogli się uczyć i inwestować. Celem jest, by ta wiedza była dostępna dla wszystkich, aby ludzie potrafili kontrolować swój portfel i skutecznie chronić swój kapitał.

J.L: A co z edukacją? Jak oceniasz książki, zasoby, podcasty – co poleciłbyś początkującym oraz tym, którzy chcą zgłębić trend following?

J.P: Najlepsze są wywiady z menedżerami i CTA, podcasty, rozmowy z doświadczonymi traderami. Zdradzają wiele sekretów! Sam chyba kilka dzisiaj zdradziłem. Zdecydowanie polecam “Market Wizards“, może są już trochę stare, ale wciąż zawierają świetną filozofię inwestowania. Lubię też książki Marty’ego Zweiga oraz twórczość Richarda Brennana z Australii – prowadzi podcast “Aussie Turtles” i jest świetnym trend followerem. Twitter to też dobre miejsce do szukania wartościowych źródeł — tam udostępniam ciekawe podcasty i artykuły.

J.L: Czym mierzysz własny sukces – poza samymi zwrotami? Jak oceniasz sukces swój i inwestorów?

J.P: W dłuższym horyzoncie liczą się wyniki za 10 lat, ale najważniejszy jest proces. Trzeba analizować swoje transakcje, prowadzić dziennik, spisywać powody wejścia i wyjścia z pozycji. Ważne są nie tylko zrealizowane zyski, ale też to, czy trzymamy się własnych zasad, czy nie rezygnujemy z systemu w trudniejszych momentach.

J.L: A czego nauczyły Cię największe błędy i pomyłki? Co było najważniejszym doświadczeniem?

J.P: Największy błąd to opuszczenie dużego trendu – nie wejście w pozycję zgodną z systemem. Musimy założyć, że każda transakcja może okazać się tą wielką. Nie wolno pomijać sygnałów, nawet jeśli mamy już kilka strat z rzędu. Drugi błąd to zbyt duże pozycje, nadmierne ryzyko – lepiej zacząć bardzo mało, potem zwiększać skalę.

J.L: Dziękuję za rozmowę, Jerry. Twoje spostrzeżenia i historie sprawiły, że temat trend followingu był żywy jak wyścig żółwi. Było mi bardzo miło z Tobą rozmawiać!

J.P: Dziękuję! To była dla mnie przyjemność.

J.L: Dziękuję wszystkim słuchaczom ETF Atlas. Bądźcie otwarci na nowe trendy! 🙂